Gotowanie to stały element dnia

O rozsądku i ekonomicznym podejściu do gotowania, o tym, jak dobre nawyki żywieniowe mogą wnieść do domowego życia ład, porządek i poczucie rodzinnego ciepła a także o wyluzowaniu przy stole i braku ciśnienia na przerysowane trendy żywieniowe, rozmawiałam z Moniką Mrozowską – aktorką, autorką książek.

Czy lubisz słowo dieta?

Nie lubię, bo kojarzy mi się z wyrzeczeniami, ograniczeniami oraz czymś, co trwa przez jakiś czas, a nie staje się dobrym nawykiem na zawsze.

Co dla Ciebie oznacza dieta?

Moja „dieta” jest właśnie zmianą nawyków żywieniowych na stałe. Jem inaczej i czuję się lepiej. Ale należy pamiętać, że wszystko jest dla ludzi i mieć na uwadze zachowanie proporcji. Na co dzień jem
dużo warzyw, owoców, kasz, roślin strączkowych, ale… gdy mam ochotę na lody, to sobie ich nie odmawiam. Zjadam jedną, dwie kulki (a nie 5-6 🙂 i jestem usatysfakcjonowana. To samo dotyczy jedzenia podczas świąt, czy tłustego czwartku. Mogę zjeść pączka, nie będę miała w związku z tym
wyrzutów sumienia, ale nie będę bić rekordów i zjadać dziesięciu, żeby potem czuć się źle. I nie mam tutaj na myśli złego samopoczucia psychicznego, tylko potworny ból brzucha. Po co?

Mody na diety i odżywianie – co mówi na to Monika Mrozowska ?

Cieszę się, że zmienia się moda i coraz więcej osób odżywianie traktuje jako receptę na dobre samopoczucie. Trochę śmieszą mnie mody na pewne konkretne produkty, ale dzięki temu poszerza się nasza świadomość oraz dostępność artykułów, które wcześniej były oferowane tylko w wyspecjalizowanych sklepach. Dopóki nie wariujesz i nie robisz czegoś tylko po to, aby przypodobać się innym – jestem za.

Skąd u Ciebie wzięło się zamiłowanie do kulinariów?

Przeszłam na dietę roślinną i moja mama powiedziała, że w związku z tym muszę sobie sama zacząć gotować. Okazało się, że sprawia mi to dużą przyjemność, lubię wyszukiwać nowe składniki i poznawać nowe smaki.

Dużo się ostatnio mówi o marnowaniu żywności. Jakie Ty masz spostrzeżenia na ten temat? Jak temu zaradzić?

To bardzo bliski mi temat. Dlatego moja najnowsza książka będzie poświęcona ekonomicznym zakupom oraz niemarnowaniu żywności. Kupujemy za dużo, oczami, nie wiemy co robić z resztkami. Boli mnie serce, gdy muszę wyrzucić coś z jedzenia do śmieci. Staram się to robić jak najrzadziej, a obok mojego domu na wsi mam kompostownik, dzięki któremu mamy super ziemię, którą wykorzystujemy do uprawy roślin. Jest jednak sporo pracy do wykonania w tym temacie. Myślę, że to też wyzwanie dla firm spożywczych – jak edukować konsumentów, a jednocześnie zachęcać ich do zakupu konkretnych produktów.

Co robisz, aby nie marnować żywności?

Wszystko zaczyna się na etapie zakupów. Zastanawiam się, co będę gotować w ciągu najbliższych dni, robię jak najmniejsze zakupy, zawsze idę do sklepu z przygotowaną listą, żeby nie kupować ” na zapas”, a potem po kilku dniach wyrzucać niewykorzystane nadwyżki jedzenia.

 Jak wygląda Twój i Twojej rodziny żywieniowy „dzień”? Dla wielu gotowanie to obowiązek, a dla Ciebie?

Dla mnie to stały element dnia. Tak jak mycie zębów, robienie prania, czy kąpiel. W ten sposób dbam o siebie i moją rodzinę. Śniadanie jest zazwyczaj bardzo proste, bo mamy mało czasu. To kanapki z razowym pieczywem z rozmaitymi dodatkami: sery, pasty, warzywne pasztety plus pomidory, ogórki świeże lub kiszone. Obiad to główny posiłek. Dziewczynki wracają ze szkoły. Staram się, żebyśmy jadły go wspólnie. To taki moment, żeby się zatrzymać, wymienić spostrzeżeniami. Chciałabym, żeby te wspólne obiady moim dzieciom kojarzyły się z rodzinnym domem. Kolacja znowu jest prosta: naleśniki, placki, raczej coś małego. Chyba że dziewczynki mają za sobą intensywny dzień (zajęcia dodatkowe) – wtedy jedzą coś konkretniejszego: makarony lub kaszę.

Jak godzisz żywieniowo rodzinę? Masz partnera mięsożercę , Ty jesz warzywa….?

Ja gotuję głównie dla siebie i dzieci. Mój partner je mięso, więc zazwyczaj zjada to co my i przygotowuje dla siebie coś z dodatkiem mięsa lub ryb.

Jak twoje dzieci podchodzą do kwestii żywienia? Rozumiem, że Józek jeszcze jest uzależniony od Twoich wyborów, ale już najstarsza Karolina ma zapewne swoje nawyki?

Staram się im zaszczepić zdrowe nawyki, ale…to są tylko dzieci. Dlatego zdarza mi się robić odstępstwa od reguły, przeważnie na wakacjach. Jeśli jesteśmy w hotelu, jestem skazana na jedzenie hotelowe, ale często wybieramy specjalnie apartamenty z aneksami kuchennymi, żebym również na urlopie mogła im gotować. Ale podczas takich wyjazdów mają większą swobodę. Gofry i lody to kwintesencja wakacji, byłabym najgorszą matką na świecie, gdybym ich zakazała :-))))

Skąd czerpiesz inspiracje do gotowania ?

Kupuję książki kulinarne, uwielbiam je przeglądać. Oglądam filmy, programy, ale najbardziej inspirują mnie podróże. Przywożenie nowych smaków i przepisów z wakacji, to najfajniejsza pamiątka.

A czego szukasz w sklepach?

W sklepach szukam jak najprostszych produktów, z dobrym składem. Mam hopla na punkcie czytania etykietek. Ładne opakowanie mnie nie zbajeruje. Dobry produkt broni się smakiem i użytymi składnikami.