Suplementowanie czy spożywanie?

Różnego rodzaju mikro- i makroelementy, witaminy, aminokwasy możemy spożywać pod postacią leków czy suplementów diety. Moim zdaniem jednak, dobrze zbilansowana dieta pokryje zapotrzebowanie organizmu na te składniki bez potrzeby dodatkowego dostarczania ich z zewnątrz. Choć oczywiście nie wykluczam sytuacji (choroba, długotrwały stres, intensywny wysiłek fizyczny), gdy tego typu suplementacja może okazać się niezbędna.

W moje ręce trafiła ostatnio książka doktora Tomasza Dangela pod tytułem „Żywienie niskowęglowodanowe i suplementacja w ciąży”. Z niej pochodzi następujący cytat: (…) Człowiek odżywiający się dobrym tłuszczem i odpowiednim białkiem nie jest głodny, więc zjada tylko to, co jest mu rzeczywiście potrzebne. Nie musi się objadać, jak osoby mające napady głodu z powodu wahań poziomów glukozy i insuliny we krwi.

Coś w tym jest. Chociaż oczywiście znowu – są zwolennicy diety białkowo –tłuszczowej i są jej przeciwnicy.

Osobiście odkąd stosuję zbilansowaną dietę ułożoną przez dietetyczkę, która uwzględnia moje preferencje kulinarne, ulubione produkty i zapotrzebowania odżywcze, czuję się dużo lepiej, nie ma skoków wagi, nawet jeśli czasem troszkę zaszaleję z przyjemnościami 😉

Komponując własne posiłki najczęściej kieruję się ich smakiem i odpowiednią kompozycją. Zwracam również uwagę – dzięki zaleceniom dietetyczki – na aspekt łączenia poszczególnych kategorii produktów, ich skład odżywczy oraz porę spożycia posiłku. Muszę przyznać, że nie jest to proste.

Przede wszystkim trzeba chcieć, potem poświęcić czas na zdobycie wiedzy, a na koniec – co jest najtrudniejsze – zmienić nawyki. Wszystko jednak jest możliwe. Dajcie sobie 21 dni na wprowadzenie zmian a te same wejdą Wam w krew.