Mięso w czekoladzie

Kreatywność w kuchni. To lubię. Dziś jesteśmy dużo bardziej otwarci na eksperymenty niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. W wielu domach klasyczny schabowy z kapustą czy mielony z buraczkami został zastąpiony bardziej wyszukanymi , międzynarodowymi potrawami. Ta kultura zmienia się także dlatego, że otworzyliśmy się na świat, więcej podróżujemy, przywozimy nie tylko wspomnienia, ale egzotyczne przyprawy i potrawy. Eksperymentujemy.

Dziś zatrzymam się na kuchni meksykańskiej. Lubię ostre przyprawy, ale także łączenie słodkiego i ostrego w smaku dania. Uwielbiam też gorzką czekoladę. Dlatego po klasycznych tacos, guacamole, chili con carne, empanadas czy burritos przyszła pora na mole poblano. To czekoladowy sos do mięsa – kurczaka, indyka, żeberek, a nawet krewetek. Choć oryginalnie w Meksyku najczęściej używany jest indyk.

Pewnie wiecie, że czekolada pochodzi właśnie z Meksyku. Majowie i Aztekowie wierzyli, że kakao to magiczny napój, który jest darem bogów. Spożywać go mogła tylko arystokracja, był również używany w trakcie obrzędów religijnych. Ziarna kakaowca były też środkiem płatniczym – podobno za osiem ziaren można było kupić królika, a za cztery tysiące – dobrego niewolnika. Kakao miało wtedy inny smak – dodawano do niego goździki, sezam, anyż, suszone kwiaty, pomidory, zioła i chili. Po zagęszczeniu otrzymywało się z tej mieszanki coś na kształt gęstej czekolady.

Zapewne już wtedy była używana jako przyprawa do mięsa, jednak pierwszy oficjalny przepis pochodzi z XVI wieku, od zakonnic z klasztoru Santa Rosa w Puebla de Los Angeles. Siostry zostały zaskoczone wizytą arcybiskupa, który słynął jako prawdziwy smakosz. Ponieważ nie miały nic wyszukanego do podania, postanowiły przygotować danie z tych składników, które były dostępne w ich spiżarni, w tym z kakao. Powstał niezwykły sos o wyrazistym słodko-ostrym smaku.

Ja już wypróbowałam. Jest mega pyszny. Polecam Wam również taką kulinarna podróż.